Zgodnie z planem, 3. dzień, czyli niedziela, miała być poświęcona wizycie na największym a Afryce Północnej targowisku:
Znaczy taki Świebodzki, ale w Afryce. 😉
Spacer po targowisku zajął nam (łącznie z posiłkiem) około 3 godziny. Wytuptaliśmy 3 km. 😉
Najlepszym określeniem targowiska będzie mydło, widło i powidło. Wszystko i dla wszystkich. 😉
Później (we wtorek) okazało się, że część stoisk w niedzielę była zamknięta — w tym te kulinarne. 😉
Na targowisku najlepiej spisały się okulary, dzięki którym zrobiłem kilka zdjęć, których raczej nie zrobiłbym aparatem.
Na deser słodka herbata i jakieś ciastko a później spacer po plaży.
Następnie autobusem podjechaliśmy do supermarketu Marjane. Tłumy jak w PL w latach dziewięćdziesiątych a ceny przeciętnie atrakcyjne. Oliwki na wagę były tanie. 🙂
Wpis w kapsule gemini:// -> gemini://gemini.argilus.online/blog/20260208_SoukElHad.gmi
