… countdown…

Maroko, 11 lutego 2026 roku, dzień 6.

0
(0)

Pogoda z rana jakaś taka kiepska — mgła, ale może się przejaśni. Przecież dziś mamy znów pojechać do Taghazout. Może znów popływam na desce?

Pojechaliśmy znów autobusem (L32) za 8 DH od łebka. Niestety, pogoda nie chciała się poprawić.

Fale też jakieś większe.

Jak na mój gust, to warunki raczej dla doświadczonych surferów i nie zdecydowałem się na kolejny raz na desce.
Za to pospacerowaliśmy po wiosce odkrywając urocze zakątki i miejscówki.

Na górze widać parking dla kamperów.

Udało się też znaleźć kozy na drzewach arganowych, 😉

A po spacerze trzeba coś przekąsić.

Zdecydowaliśmy się na knajpkę przy głównym deptaku.

Na rybę.
Taką prosto z grila. Pokazuje się którą rybę się chce i pan przygotowuje ją na twoich oczach.

Żona powiedziała, że tak wyśmienitej ryby w życiu nie jadła.

2x ryba (karmazyn i coś jeszcze), sałatka marokańska (świeże pomidory, ogórek, cebula), 2 xchlebobułkopita i litrowa cola. Całość za 175 dirhamów, czyli jakieś 70 zł. Ale jedzenia „pod korek“. No i ryba bez panierki. 😁

Przypomniało mi się, że miałem wrzucić zdjęcie Bigstera. Voilà.

Powrót do Agadiru znów L32, ale kierowca jakiś… z Sosnowca. Jakby pierwszy raz autobus prowadził. Szarpał tak, że musiałem zmienić miejsce z siedzącego (tyłem do kierunku jazdy) na stojące.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

As you found this post useful...

Follow us on social media!

We are sorry that this post was not useful for you!

Let us improve this post!

Tell us how we can improve this post?

Dodaj komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.