Główną atrakcją drugiego dnia pobytu w Agadirze był Crocoparc.
Miejsce wyjątkowe.
To ogród zoologiczny, ogród botaniczny, ścieżka edukacyjna, restauracja a wszystko na powierzchni 4 ha w miejscowości Drarga, tuż obok Agadiru.
Ale najpierw śniadanie.
I znów Bo Passage i zestaw Bo Express. Tym razem wzbogacony o coś w rodzaju owsianki. Podszedłem do tego dość sceptycznie, bo nie jestem fanem tego typu potraw, ale wciągnąłem całość, bo było naprawdę smaczne.
Stamtąd zamówiliśmy taksówkę (InDrive) i za 34 DH zawiozła nas Dacia Sandero.
Tak w ogóle to warto wspomnieć, że chyba co drugi samochód na ulicach Agadiru i okolic to Dacia. Dominują Dustery, Sandero a w Taghazout widziałem Bigstera1. Okazało się, że w Mareku jest fabryka Dacii.
Ale wracając do tematu.
Crocoparc
wita wielką paszczą krokodyla, która jest wejściem do parku.
Obok kas znajdują się stoiska z pamiątkami.
Bilet wstępu kosztuje osobę dorosłą 95 DH (około 38 zł). Pieniądze z biletów przeznaczone są na ratowanie krokodyli.
Pierwsze co się rzuca w oczy po wejściu do parku to… Tak! Krokodyle! Jest ich tutaj ponad 300.
Po kilku chwilach okazało się, że Crocoparc to coś więcej niż tylko krokodyle.
Rośliny z całego świata.
Park kaktusów…
… wśród których przechadzają się legwany.
Legwany można oglądać z bliska, wręcz z nimi spacerować. Nie wolno ich dotykać.
Kolejną atrakcją okazała się część poświęcona produkcji papirusów.
Rzecz jasna, można się samemu pobawić.
Kawałek dalej jest strefa paleontologów, gdzie można się poczuć jak odkrywca. Z miotełką i łopatką można szukać w piasku.
Fajną atrakcją jest wodospad z wylegującymi się na dole krokodylami.
W parku są także żółwie…
… oraz węże…
Niektóre krokodyle są naprawdę blisko. 😉
Dla odważnych jest tyrolka…
… a dla leniwych i łakomych restauracja z pysznymi deserami, herbatą, która jest przygotowywana przez fachowca na naszych oczach i wiele innych.
Po zwiedzeniu Crocoparku (zajęło nam to ponad trzy godziny) komunikacją miejską (L5) pojechaliśmy do centrum (za 5 DH), aby odwiedzić Dar Tajine, czyli lokal z niesamowitą kuchnią marokańską.
Łatwo tam trafić, bo znajduje się przy tej samej ulicy co Souk El Had.
Pomimo przejedzenia wybraliśmy Tajine z wołowiną 0.5 kg za 110 DH. Do tego sosy i chlebobułkopity.
(zdjęcie trochę kiepskie, bo robione okularami, w kiepskich warunkach oświetleniowych)
Bałem się, że nie damy rady zjeść, ale łakomstwo zrobiło swoje. Wciągnęliśmy całość. No mega pyszne!
Wieczorem wybraliśmy się na spacer nad ocean i podziwialiśmy niesamowite kolory nieba.
- zdjęcie samochodu będzie we wpisie dotyczącym Taghazout ↩︎
